Witajcie Przyjaciele,
porządkuję zdjęcia i pomyślałam, że wrzucę coś z ogrodu, w ramach rekompensaty za długą przerwę.
Jestem zwolenniczką tworzenia w ogrodzie "pokoi", zakątków, które są zróżnicowane, jednak nawiązują do całości. Można przejść z nich płynnie do innych części, a ogród nie traci swojego charakteru.
Ostatnim naszym wymyślonym pokojem, o którym już kiedyś pisałam jest miejsce z trawami. Ten zakątek zmienia się z roku na rok. Coś wypada, a coś zostaje, np. trawy, które wymarzły przez zimę zamieniłam na inne, odporne. Dosadziłam kwiaty, ale tak, żeby pasowały do całości. U mnie bez kwitnących bylin ani rusz ;).
Pokój ten, to dwie rabaty, jedna nad suchym stawem z różnymi trawami są tam turzyce, rozplenice japońskie, kostrzewy, niska odmianą naparstnicy i szałwii omszonej. Druga pod koronami śliwek z rozplenicami, miskantem, imperatami red baron, jeżówkami, czosnkiem głowiastym, krwawnicą. Między nimi jest ścieżka, którą można dostać się do dalszej, większej części ogrodu.